Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ochrona zdrowia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ochrona zdrowia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lipca 2013

Lekarze na 1000 osób

Dane przetworzone przez Google Public Data Explorer pochodzą z Banku Światowego - obejmują lekarzy ogólnych i specjalistycznych, w okresie od 1960 roku do dzisiaj (ostatnie dostępne dane). Dane są interaktywne - przesuń kursor myszki nad wykres, linie trendu lub nazwę kraju.

Kliknięcie Explore Data w prawym dolnym rogu przenosi do wykresu w Google Public Data Explorer, gdzie możesz samodzielnie zmienić parametry wykresu, np. w lewym panelu dodać czy usunąć kraje.

niedziela, 23 czerwca 2013

Polskie przychodnie na wyspach

Ciekawa opinia "The Economist" o polskich medykach w UK.

Zespoły gabinetów lekarskich dla polskich imigrantów ujawniają niedostatki brytyjskiej publicznej służby zdrowia. Polscy imigranci najpierw przywieźli godną podziwu etykę zawodową. Z rzeczy zaimportowanych przez Polaków najbardziej jednak intrygują – i powinny skłaniać do myślenia – zakłady opieki zdrowotnej.

The Economist: Polskie przychodnie zmieniają rynek medyczny w Wielkiej Brytanii | Studio Opinii

image

środa, 27 marca 2013

Dylemat

W jednym z dzienników pojawił się materiał o kilkuletnim chłopczyku chorym na mukopolisacharydozę, któremu komisja lekarska przy NFZ odebrała leki. Choroba należy do skrajnie rzadkich (raz na 100 tys. urodzeń), zaś roczny koszt leczenia chłopca wynosi - uwaga, uwaga! - 2 mln złotych.

Komisja stwierdziła, że brak jest jakichkolwiek wyników stosowania leku, zatem konieczne jest cofnięcie dotacji NFZ. Matka chłopca twierdzi, że skutkiem zabrania lekarstwa będzie degradacja odporności i rychły koniec. Co ciekawe, obie strony mogą mieć rację, bo mówią o odrębnych sprawach - z całą pewnością lek nie daje oczekiwanych skutków, natomiast może tak być, że zabranie go pogorszy stan istniejący. Wprawdzie nie bardzo sobie wyobrażam, by komisja złożona ze specjalistów pominęła ten aspekt sprawy, a matka jest w oczywisty sposób zainteresowana wszelkimi próbami ratowania dziecka (zatem jej zdanie jest obciążone naturalną stronniczością), ale mogę sobie wyobrazić, że podjęcie tak dramatycznej decyzji musiało być niełatwe i wymagało bardzo dogłębnej analizy jej medycznego aspektu.

Jeden z członków komisji stwierdził przed kamerą, że 2 mln złotych kosztuje roczne utrzymanie jednego ze szpitalnych oddziałów (być może chodzi o koszt leków). Nietrudno też domyślić się, że suma ta jest w stanie uratować życie wielu chorym, zapewniając np. wysokospecjalistyczne leczenie onkologiczne dwudziestu chorym, i to za pomocą najnowocześniejszych terapii.

Sytuacja moralnie koszmarna, choć medycznie dość jasna - trzeba mieć w sobie duże pokłady asertywności, by decyzje nie zależały od naturalnego dla człowieka współczucia, a od racjonalnego osądu. Nie chciałbym być w roli tych lekarzy.

A wniosek jest dość prosty - trzeba jak najszybciej zwiększać PKB, bo to on jest rosnącym źródłem funduszy przeznaczanych na ochronę zdrowia. Pisałem o tym niedawno w Studiu Opinii.